BIKE ADVENTURE- DRUGI DZIEŃ
Dziś, w czwartek, mija już drugi dzień od chwili, gdy zmęczeni, ale i dumni z siebie oraz swoich rowerowych kompanów przekroczyliśmy po raz ostatni tego roku linie mety Bike Adventure - czteroetapowego wyścigu MTB po raz kolejny już zorganizowanego przez Macieja Grabka. Jak już zapewne wiecie z poprzednich wpisów, tudzież zdjęć, a może nawet z oficjalnych wyników, udowodniliśmy, że dużą ilość można jednak połączyć z błyskotliwą jakością.
Było nas dwanaścioro walecznych, w tym Michał Kachel wraz z Dorotą Szturemską - nasi oddani fotografowie i kibice, więc opracowana starannie taktyka zakładała maksymalne wykorzystanie zasobów ludzkich.
Jednogłośnie za niezwykle ważną uznaliśmy klasyfikacje drużynowe, więc do walki na dystansie PRO wystawiliśmy mocną ekipę z Marcinem Urbaniakiem na czele oraz równie wartościowymi zawodnikami w postaci Marka Struga - w każdych warunkach płynnie i pewnie jeżdżącego, Jarka Ptaszka - spragnionego nowych doświadczeń twardziela i Tomka Czerniaka budującego formę przed etapówką w Sudetach. Rywalizacja już od samego początku układała się po naszej myśli. Jako że zgodnie z regulaminem wynik końcowy składał się z czasów trzech najlepszych reprezentantów na każdym etapie, byliśmy ubezpieczeni na wypadek awarii, chwilowej niedyspozycji oraz innych nieprzewidzianych zdarzeń, które na tak trudnych wyścigach nie należą do rzadkości. Nasi najgroźniejsi rywale - Komobike Scott bezustannie zmagali się z problemami technicznymi, a znaczne straty poniesione na dwóch etapach okazały się na tyle dotkliwe, że sił wystarczyło im jedynie na trzecią lokatę. Znacznie lepszą strategią wykazał się Im-Motion Kross, jednak pozornie niewielkie różnice czasowe rzędu trzech minut z każdym dniem kumulowały się do poziomu wyraźnej przewagi Colex Teamu. Mądra i dojrzała jazda pozwoliła nam wygrać trzy z czterech etapów, czym z pewnością zasłużyliśmy sobie na miano najlepszej drużyny Bike Week w Szklarskiej Porębie.
Również na krótszym (choć nie we wszystkich aspektach mniej wymagającym!) dystansie postanowiliśmy skompletować drużynę. Przemysław Grajzer, Kinga Styczyńska, Krzysztof Kowalski oraz Jakub Kędziora połączyli swoje siły, co pozwoliło nawiązać równą walkę z czołowymi zespołami tej kategorii. Stawka okazała się wyrównana, każdy kolejny dzień przynosił nowe rozstrzygnięcia, radykalnie zmieniał się układ tabeli wyników, w ogniu powietrza palącego wysilone płuca każda zyskana sekunda mogła okazać się tą decydującą o ostatecznym rozrachunku. Podsumowanie okazało się dla Colex Teamu dobrą nagrodą za kilogramy serca zostawione na izerskich i karkonoskich stokach i poważne ryzyko podejmowane na stromych odcinkach zjazdów, przed pokonaniem których nawet doświadczony piechur ma uzasadnione obawy. 7 miejsce dało nam wiele satysfakcji, bo przecież już samo sprostanie całości karkołomnej trasy przygotowanej przez organizatora jest nie lada wyzwaniem i sporym sukcesem.
Nie byłoby tak świetnych wyników, gdyby nie wsparcie Sponorów, za których wkład bardzo dziękujemy. Wyścigi etapowe rozgrywają się nie tylko podczas tych kilku godzin naciskania na pedały, równie ważne jest zaplecze w postaci kuchni, noclegu, obsługi technicznej i wielu jeszcze elementów. Każdy z nich jest niezbędny do wznoszenia się na szczyty swoich możliwości.
Bike Adventure to świetnie zorganizowane święto kolarstwa górskiego w prawdziwie koneserskim wydaniu. Kto choć raz miał okazję zmierzyć się na jednośladzie z górskimi masywami, południowe tereny Polski zawsze juź darzyć będzie wielkim respektem.








Cookies